|
Pragnę wiedzieć, dokąd prowadzi moje serce...
Tyle pytań sobie zadaję... Tyle wydarzeń bulwersuje moje życie powikłane... Sprzeczne myśli przychodzą mi do głowy. Dzisiaj, wiesz, kończę 20 lat! Co jeszcze wydarzy się w moim życiu? Odczuwam jakieś pragnienie nieokreślone, dalekie. Pragnę kochać i być kochaną! Ta droga, która przygniata moje życie, dokąd wiedzie? Patrząc na siebie, oczy moje tracą swój blask... Powiedz mi, czy to prawda, że Bóg myśli o mnie? Czyżby to On, Wieczna Prawda, powoli wkradł się w moje życie? Ponad strach i wątpliwości? Czyżby to On, ta niewidzialna droga, która wiedzie donikąd? A przecież wiesz, jak bardzo chciałabym coś osiągnąć w moim życiu, coś pięknego, prawdziwego, głębokiego... Chciałabym, by moje życie przypominało dom bez ścian, ni zamków, ni dachu, pełen przyjaciół! Czasami czuję, że jestem daleko, bowiem droga jest ciężka do przebycia i boję się, że samej trudno mi będzie osiągnąć mój cel.Pragnę również, aby miłość, którą noszę w sobie, służyła tym, co cierpią na tym świecie, tym co są ofiarami naszego egoizmu. Widzisz, aby to zrozumieć, potrzebuję nowych słów, zaufania i tej wielkiej miłości. Pragnę wiedzieć, dokąd prowadzi moje serce... Pragnę śpiewać, pragnę płakać... Pragnę zachwycić się, a jednocześnie zakryć moje oblicze. Chciałabym znaleźć sposób, aby dzielić z kimś moje pragnienia. Chciałabym śpiewając, podarować moje życie... Dzisiaj chciałabym z Tobą porozmawiać, opowiedzieć Ci, co czuję, co robię. Dzięki jakiejś sile nadprzyrodzonej, znalazłam się w Bretanii, w Pont-L’Abbé, w Zakonie Sióstr Augustianek. Żyją miłosierdziem, współuczestnicząc w modlitwie i pokorze. Dotarłam tam przez „przypadek”, nie wiedząc dokładnie dokąd zmierzam. Zbliżając się tam, wyczułam, że jest mi to miejsce bardzo bliskie. Od razu siostry przyjęły mnie bardzo serdecznie. Ich postawa wyrażała miłość i modlitwę. Miałam wrażenie, że stałam się kimś, że po prostu zostałam wezwana bez przemocy, przeżyć coś nowego, coś nieznanego. Nie wiem, czy to zrozumiesz, ale byłam jakby w nowym świecie, w którym byłam zaciekawionym aktorem! I jeszcze coś, o czym chciałabym Ci powiedzieć. To ta duchowa obecność, którą od razu odczułam. W danym momencie, nie byłam w stanie powiedzieć co to było. Może później Ci o tym opowiem. Nie potrafię zdefiniować momentu, myślę, że po prostu dobrze się tam czułam. Jestem tego pewna, że siostry wyglądały na szczęśliwe. W pewnym momencie, znalazłam się przed drzwiami lekko uchylonymi. Weszłam do wewnątrz. Była to kaplica. Natychmiast znalazłam miejsce, widok sióstr ubranych na biało, modlących się i śpiewających, zrobił na mnie szczególne wrażenie. Widzisz, nie mogę Ci tego wszystkiego opowiedzieć, tego co czułam, co widziałam, co słyszałam. Musiałabyś sama tam być, aby zrozumieć moje uczucia i wrażenia. Wiesz dobrze, że w moim wieku marzy się o wielkiej miłości. Nie wyobrażałam sobie ich sposobu miłowania. Ich długie i częste codzienne modlitwy, ich całkowite oddanie Jezusowi, ich samotne medytacje, ich zaufanie ciągle odnawiane,pozwoliło mi zastanowić się i zrozumieć wiele rzeczy.Pragnęłam czuć się swobodnie, to pewne, nie chciałam wpaść w euforię. Próbowałam znaleźć odpowiedzi na moje pytania. Jestem pewna dzisiaj, że znalazłam inne odpowiedzi, na pytania, których sobie nie zadałam... Z biegiem czasu, pozostałam z moimi pytaniami, zagłębiona w modlitwie. Wyobraź sobie, nie czułam pośpiechu! Tylko ta cisza, pochłaniała mnie powoli... W pewnym momencie, dokładnie nie wiem, miałam wrażenie, że Ktoś mnie słucha! Po raz pierwszy w życiu miałam pewność, że byłam zrozumiana i kochana. Poczułam się zjednana! Odkryłam więc moje myśli, moje serce i zaczęłam się modlić. Czułam, że uczestniczę w tej wspólnocie. Czułam, że w pewnym sensie należę do niej. Nagle odwróciłam głowę w kierunku siostry w starszym wieku obok mnie i wiesz, ona uśmiechnęła się do mnie. Nie uwierzysz, ale miałam łzy w oczach. Tak, może dlatego, że czułam wielki spokój wokół mnie, może dlatego, że nie znalazłszy żadnej odpowiedzi na moje pytania, czułam się tak szczęśliwą, nie wyobrażasz sobie.Wieczór zapadł i znalazłam się w moim pokoju, który bardzo polubiłam. Widzisz, jestem taka szczęśliwa. Pragnęłam wielkiego spotkania w moim życiu. Do tego spotkania doszło. Może to nie było to, o czym marzyłam... Dokonałam tego powoli, po prostu, bez wielkich uniesień. Dokonałam tego poprzez moje cierpienia, moje sprzeczności i moje radości. Jestem, odtąd tam, gdzie kieruje moje serce... Daleko, na falach miłosierdzia. Jak odpływ i przypływ, pamiętasz? Promienie latarni, z oddali dosięgają mnie z przerwami... Myślę o moich siostrach z zakonu, które promieniują bez hałasu, dla szukających drogi podczas nocy... Odtąd, to co mówiła mi jedna z sióstr, pozostanie głęboko w mojej pamięci: „Na Panu, nigdy się nie zawiedziesz. Zaufanie jest najlepszą rzeczą, którą nam daje Pan. Zaufanie w Nim, zaufanie dla innych. Więc, dzięki Niemu znajdziemy szczęście.” To już chyba wszystko, mimo że chciałabym Ci jeszcze tyle powiedzieć...
Podziel się swoją refleksją...
Echo...
|