Dar...

 Wspólnota Sióstr Kanoniczek Regularnych Szpitalnych od Miłosierdzia Jezusa i Reguły Świętego Augustyna z Francji zaprasza do DAR-u...
Ta strona jest dla ciebie.
Mówi ona tylko jedno - jest"Ktoś", kto cię kocha.
Nawet jeśli jeszcze o tym nie wiesz.
Daj się odnaleźć Jedynemu, Który cię nigdy nie zostawi!
Ta strona chce po prostu otworzyć cię na Spojrzenie,
którego światło sprawi, że twoje życie stanie się Życiem.
Twoje istnienie nabierze sensu, stanie się obecnością,
żarem, będzie siać nadzieję - stanie się darem Miłości...

Dobre nowiny

Dobre nowiny na Twój email
Start Malowane ciszą

Skrzydło motyla
Cudowna kraina...
Małe Serduszko
w Krainie Róż.


    Było sobie kiedyś takie Małe Serduszko, może takie jak dzisiaj moje, albo i twoje, Małe Serduszko bardzo, bardzo spragnione miłości. Poszukiwało Przystani Szczęścia. Spośród wszystkich znanych sobie miejsc na Ziemi, bowiem nasze Małe Serduszko dysponowało możliwością przemieszczania się za pomocą dwóch solidnych nóżek oraz pary rąk, które mogły robić niesamowite, fantastyczne manipulacje, wybrało nieodległą Krainę Róż, która to znajdowała się tuż, tuż w Pańskim Ogrodzie. Ci, którzy mieli okazję gościć w Krainie Róż opowiadali, że widzieli tam niespotykane nigdzie indziej, cuda. Weźmy choćby jedną, malutką kropelkę porannej rosy. Czy wygląda ona tak samo na szybie jak na płatku, nawet najmniejszym, róży? Z pewnością jest to ta sama rosa, lecz trzeba to sprawiedliwie przyznać, nie taka sama.
    Dotarłszy do Królestwa Róż, Małe Serduszko zauważyło, że poszczególne rodzaje kwiatów żyją w klanach, niby razem a każdy rodzaj egzystuje osobno, na własny rachunek. Każdy z rodu, od najmłodszego do najstarszego, uważał swoją rodzinę za najstarszą, najmądrzejszą, naj... w całym Królestwie. To sąsiedzi przybyli później, aby posiąść ten skrawek ziemi. Róże nie spierały się o starszeństwo między sobą, jedynie niezłomnie trwały przy własnym zdaniu. Każda z róż po zwyczajnym „Witam!” pytała o to samo: Z jakiego to rodu przybywasz, szlachetny gościu?
Małe Serduszko niezmordowanie odpowiadało: Narodziłem się z Miłości. Małe Serduszko, im dłużej przebywało w Krainie Róż, tym goręcej pragnęło dotrzeć do Przystani Szczęścia. Dlatego też postanowiło spotkać się ze wszystkimi obecnymi klanami, aby nie przeoczyć właściwego miejsca.
    Na obrzeżu Królestwa był klan Róż Dzikich. Już sama ich prezencja z długimi, spiczastymi kolcami, które nazywały Gwałtowność i Wściekłość, odstraszała nieznajomych i bojaźliwych gości. Ich zawołaniem było: „Kłuj, zanim zostaniesz ukłuty!” Małe Serduszko widziało w nich coś więcej. Zrozumiało, że te niepozorne kwiaty tak właśnie chronią swe istnienie przed zagładą, na przykład poprzez rozdeptanie przez nie zawsze uważnych przechodniów. Zauważyło, że zachowanie ciągle gotowe do ataku, jest nieprzyjemne, czasem bolesne dla innych. Małe Serduszko nie zatrzymało się długo wśród nich. W końcu, jeśli nie miało ani pazurów, ani kolców, dzikie róże uważały go za mizeraka. Podążyło dalej. Skoro nie było wśród nich miejsca na Zakątek Miłości, dzikie róże pielęgnowały dla innych niepowodzenie i oziębłość. 
    Następnie Małe Serduszko zawitało do klanu Róż Szlachetnych. Pokazano mu doskonałość róży, zarówno jej poszczególnych płatków, jak i listków, łodygi, kolców. Hasłem przewodnim tego szacownego zgromadzenia było: „Dbaj o urodę, aby zaistnieć!” Małe Serduszko szybko zrozumiało, że te róże były spragnione, wręcz nienasycone, admiracji od  przechodniów, przelatujących, wędrownych ptaków, owadów. Płazy i gady nie miały prawa wstępu do Krainy Róż od początku świata. Małe Serduszko zdało sobie sprawę,że te kwiaty mają w sobie wielkie pragnienie akceptacji, że są wiecznie niezadowolone ze swego  wyglądu, dlatego też ciągle myślą jedynie o własnej aparycji, przez to są zamknięte  na drugich. Małe Serduszko nie zatrzymało się długo wśród nich, gdzie wszystko było nienagannie piękne. Było pewne, że wśród tych kwiatów nie ma miejsca na Zakątek Miłości, bowiem dbano tutaj jedynie o aspekt zewnętrzny, nie zwracając uwagi na ukryte piękno wewnętrzne.     Trzecim klanem odwiedzonym przez Małe Serduszko był klan Róż Współczesnych. Ucieszyły się, że mają nowego gościa, a więc i nową szansę, aby coś nowego odkryć. Były skupione w kręgach. W jednym rozważały taki oto problem: Czy piękno zapewnia szczęście, czy też posiadanie szczęścia sprawia, że piękniejemy i cały świat wokół? W kręgu sąsiednim z ożywieniem rozprawiały nad pytaniami: Czy sława przedłuża życie, czy też je skraca? W innym, róże zastanawiały się, czy różnorodność jest bogactwem czy też brakiem w społeczności? Małe Serduszko usiłowało uzyskać odpowiedź, czy róże słyszały może o Zakątku Miłości? Bezskutecznie. W odpowiedzi usłyszało, że przeszkadza w rozważaniach. Jak dawno zaczęliście to rozważać? - Dzisiaj od jutrzenki i nic pewnego, czy do zmierzchu sprawa trochę da się rozważyć, na tyle, aby zarejestrować ją w Kronikach - dowiedział się od sędziwej pani. Róże w tym klanie miały świadomość, że skoro myślą, skoro wiedzą o swym istnieniu, to żyją naprawdę. Ich dewizą było: „Pielęgnuj wiedzę, aby odkryć swój byt”. Róże te trwały ciągle w poszukiwaniach sensu swego życia. Małe Serduszko zobaczyło, że usilne poszukiwanie i badanie sprawia, że życie tych róż jest bardzo skompolikowane. Nie ociągało się z opuszczeniem tego towarzystwa naukowego, gdzie w nieskończoność analizowano i porównywano w najmniejszych szczegółach to, co im powiedziano, co się wydarzyło. Było przekonane, że to nie tutaj znajduje się Zakątek Miłości, ponieważ dla Róż Współczesnych jedynie potęga myśli miała rację istnienia.
    Zawiedzione Małe Serduszko przygotowywało się do opuszczenia na dobre Krainy Róż, gdy niespodziewanie jego droga została rozjaśniona przez spotkanie z Wróżką. Wróżka dotychczas nie przeszkadzała, wręcz przeciwnie, uważnie przyglądała się poszukiwaniom Zakątka Miłości prowadzonym przez Małe Serduszko. Znajdowała się pośród mnóstwa innych, wielokolorowych motyli w Krainie Róż. Małe Serduszko dostrzegło Wróżkę w chwili, gdy Słońcu udało się po raz kolejny ukazać swój majestat, pomimo ogromnych, pierzynowych chmur, które rade były gościć Słońce u siebie jak najdłużej, gdy Małe Serduszko założywszy pożegnalne, różowe okulary odwróciło się, by powiedzieć w Krainie Róż „Do widzenia” i „Do ponownego spotkania”. Małe Serduszko, jak każdy, no może lepiej powiedzieć, większość malców, był zafascynowany motylami, szczególnie barwnymi, o pstrych kolorach. Dopiero w okularach zauważyło, że jeden z motyli, choć wyglądał tak samo jak inne, był inny, poprzez swoje intrygujące zachowanie. Otóż ten nie zbierał wcale nektaru, jak to jest w naturze u tych latających cudów. Odwiedzał jedynie róże, aby zamienić z nią kilka słów. Kwiat po jego wizycie natychmiast wznosił główkę do góry i uśmiechał się, przyglądał się innym, jakby coś czytał. To była właśnie ona, Wróżka Dobrej Nadziei, o której opowiadali Małemu Serduszku w rodzinie wszyscy starsi, którzy ją spotkali i obiecali mu, że pewnego razu i Serduszko ją pozna.
    Wróżka łagodnym głosem powiedziała Małemu Serduszku, że nie znalazło w Krainie Róż Zakątka Miłości, bowiem nieuważnie słuchało i obserwowało. Zaprosiła je na przejażdżkę powietrzną po Krainie Róż. Między skrzydłami motyla Małe Serduszko zauważyło malutkie wgłębienie, akurat dla niego, aby nie wypaść w locie. Wzbili się wysoko w przestworza i Małe Serduszko zobaczyło, że Kraina Róż tworzy wielobarwny bukiet. W międzyczasie Słońce utkało tęczę, która znajdowała się dokładnie nad Krainą Róż. Wróżka - motyl zwróciła jego uwagę, że skoro Małe Serduszko zauważyło coś tak wielkiego i zachwycającego, to teraz pora wrócić do Krainy Róż i trzeba obserwować dokładnie to, co wydaje się być niegodnym uwagi, czyli drobiazgi.
    Małe Serduszko zeszło na  ziemię, tam, gdzie tęcza wsparła się jednym ramieniem. Wzniosło spojrzenie ku górze i ... nie zobaczyło nic szczególnego. Nagle, u swych stópek usłyszało cieniutki i zarazem zdecydowany głos, który prosił go, aby się nieco przesunął, bowiem przeszkadza temu komuś korzystania ze światła słonecznego, depcząc skrawek ziemi. Małe Serduszko nachyliło się ku ziemi, aby zobaczyć swego rozmówcę. Tak oto nastąpiło spotkanie, z nieznanym jeszcze Małemu Serduszku, klanem Róż Pierwotnych. Miały drobniutkie kwiatki, dobroduszne i serdeczne. Ich dewizą życia było hasło: „Korzystaj z każdej chwili życia, to jest twoja siła i istota  życia”. Małe Serduszko zrozumiało, że jego niebaczne stąpnięcie na jeden z różanych listków było dla roślinki tak bolesne jak ukłucie lancą. Następnie pomyślało, że to właśnie tutaj znajduje się  poszukiwany Zakątek Miłości. I wtedy głębokie światło wypełniło całe jego jestestwo. Przebywając wśród  malutkich kwiatuszków, rozmawiając z nimi, Małe Serduszko radowało się bogatą gamą kolorów. Obserwowało te róże jakiś czas i odkryło w nich coś, co  było wielkie i wspaniałe: były to codzienne, drobne gesty, dzięki którym wszyscy czuli się dobrze ze sobą. Patrząc na te róże, które miały w sobie upodobanie, szanując  wzrastanie każdej, bez zazdrości ani lęku, Małe Serduszko zrozumiało, że ono znajdowało w samym sobie szczęście, za każdym razem, kiedy ukazywało innym pewne wartości, które napełniały jego i otoczenie wokół, ciepłem.Tak więc Małe Serduszko stawało się stopniowo Wielkim Sercem, które obdarowywało szczęściem tych, którzy byli wokół niego.
 

Podziel się swoją refleksją...

  Echo...

 

 


Zapraszamy do kontaktu

35092519

510753

Adres:

Monastère Notre-Dame de Miséricorde

7, place Gambetta

29120 Pont-L'Abbé Francja

Muzyka duszy...


PopUp MP3 Player (New Window)

Statystyka

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj118
mod_vvisit_counterWczoraj308
mod_vvisit_counterTen tydzień426
mod_vvisit_counterPoprzedni tydzień2564
mod_vvisit_counterTen miesiąc8300
mod_vvisit_counterPoprzedni miesiac11115
mod_vvisit_counterWszystko521101