|
Bądź wdzięczny.
Alleluja. Chwalcie Pana z niebios, chwalcie Go na wysokościach. Chwalcie Pana z ziemi. (Ps 148, 1. 7) Wielokrotnie czytałem następujące porady: „Zapisuj rzeczy, za które jesteś wdzięczny Bogu. Każdego poranka rób listę darów, które otrzymałeś od boga. Kończąc każdy dzień, zapisz w kalendarzu jedną rzecz, za która możesz wielbić Pana”. Przez długi czas wahałem się. Liczenie tylko błogosławieństw wydawało mi się być zbytnim uproszczeniem. W dobrych dniach dziękowanie Bogu nie sprawiałoby mi trudności, ale co mogłem powiedzieć Bogu, kiedy przeżywałem depresję lub kłopoty albo gdy wszystko układało się nie najlepiej? Odnosiłem wrażenie, że takich dni, kiedy wielbienie Boga wydawało mi się nieuczciwe, jest w moim życiu bardzo dużo. W końcu jednak spróbowałem. Codziennie przez miesiąc zapisywałem w swym kalendarzu jedną rzecz, za którą byłem Mu wdzięczny. Jakże byłem zaskoczony! Nawet podczas pełnych rutyny, nudnych, a nawet złych dni mogłem znaleźć jakiś powód, by dziękować Bogu. Teraz zapisuję już w kalendarzu, ale rzadko zdarzają mi się takie dni, żebym nie był Bogu za coś wdzięczny. Uzmysłowienie sobie, jak wiele jest rzeczy, za które możemy dziękować, jest jednym ze sposobów na szczęśliwe życie. Jeśli jesteś samotny, zniechęcony życiem i szukasz jego sensu, wypróbuj opisaną powyżej metodę przez trzydzieści dni. Zapisuj wszystko, za co możesz dziękować - nawet jeśli wydaje ci się to błahe. Obudź się, by oglądać wschód słońca, a o zachodzie idź na długi spacer, by podziwiać Boże dzieło. Kiedy spojrzysz dokoła na piękno ziemi, pojmiesz, że Bóg opiekuje się także twoim życiem. Jak powiedział Nathaniel Hawthorne: „Szczęście jest jak motyl, który kiedy go gonisz, zawsze w ostatniej chwili się wymyka, ale jeśli się uspokoisz i zatrzymasz, może na tobie usiąść”.
W rękach Anioła...
Prawdziwą swą wartość ujrzysz nie w lustrze, ale w darze z siebie – w tym, co wspaniałomyślnie oddasz komuś, kto dać ci nic nie może. W pewnej baśni, do wrót chałupy chorego i opuszczonego starca, zapukała dziewczynka – sierota. Kiedy dał jej coś zjeść i jakieś odzienie, mała z miotłą i ścierką zabrała się za porządki. Za parę godzin w chałupie było czysto jak nigdy dotąd. A kiedy chciała sobie pójść dalej, starzec poprosił ją, by została. Tak się stało i dość szybko pokochał ją jak córkę. Trudno powiedzieć, czy była ładna, bo zawsze jakoś zakrzątana i zatroskana, a twarz często zasłaniały jej bujne i długie włosy w kolorze słońca. Dlatego nazwano ją Słonecznicą, bo i miała w sobie to ciepło, blask, radość wobec każdego. A potrzebujących tego potrafiła odszukać w całej okolicy i udzielić z siebie czegoś, co przynosiło ulgę czy pociechę. Dziewczyna wyrosła już ponad słoneczniki w ogrodzie, gdy nawiedził tamtą krainę głód. Mimo, że mieli trochę zapasów, to szybko je rozdała bardziej potrzebującym. Wkrótce nie mieli już nic. Słonecznica siedziała więc u stóp swojego przybranego ojca i śpiewała mu, by zapomniał o niedoli. Wtedy ktoś zastukał do drzwi i stanął w nich starzec tak obdarty słaniający się na nogach, że biedniejszego nie było chyba od początku świata. – „Nie mamy nic, czym cię możemy wspomóc czy ugościć." – powiedziała Słonecznica. – „Ja proszę tylko o jakąś koszulinę na grzbiet" – powiedział gość. – „Ale na Boga, nie mam nic takiego" – odrzekła ona. A on: „Masz, dziewczyno. - Masz te piękne złote włosy. Daj mi je, to utkam sobie koszulę." Zapłakała Słonecznica nad swoim skarbem, lecz sięgnęła po nożyce i oddała włosy biedakowi. A ten podszedł do warsztatu tkackiego i zaczął te włosy rozplatać, splatać i tkać... Powstająca tkanina była tak złocista, że patrzeć na nią trudno było. Biedak zarzucił ją w końcu na ramiona, podziękował i ruszył przed siebie. Słonecznica z ojcem stali w progu i nie mogli uwierzyć, jak tamten wyprostował się i szedł coraz bardziej majestatycznie. A owa złocista tkanina rosła na nim i powiewała, aż zaczęła unosić go w górę, zamieniając się w złocistą chmurę, a potem w niewyobrażalnie piękną gwiazdę. Oboje więc uklękli i pochylili głowy słysząc, jak ktoś ich błogosławi głosem i z gwiazdy Anioła. Każdy z nas, mając coś w sobie czy u siebie - nie doceniając tego lub przeceniając - nie wie, kiedy przebrany Anioł przyjdzie go o to poprosić i z czym odejdzie. I czy to coś zostanie zmarnowane, bo zatrzymane, czy przemienione w wieczne złoto, bo oddane. Wszystko zależy od tego, do czego się przedtem przywykło...
Smak życia...
Nie wyczerpała sił litość Pana, miłość nie zgasła. Odnawia się: ona co rano: ogromna Twa wierność. (Lm 3,22-23) Większość z nas każdego ranka wykonuje wiele rutynowych czynności. Także z miejscem pracy związane są pewne, nasze nawyki, a jeszcze inne zajęcia wykonujemy po pracy. Nawet w dniach odpoczynku są takie rzeczy, które muszą być zrobione. Niestety, pewnych obowiązków nie da się ominąć. Ktoś musi dbać o czystość i porządek. To, co możemy zmienić, to wyłącznie nasze wewnętrzne nastawienie do tego wszystkiego. Nie podkreślajmy ciągle, że « znowu to samo », bo powinniśmy pamiętać, iż Pismo Święte uczy: Jeśli ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe! (2 Kor 5, 17) i na innym miejscu: Dam wam nowe serce i nowego ducha tchnę do waszego wnętrza. (Ez 36,26). Pan Bóg nigdy się nie zmienia, lecz sam lubi odmianę. Pragnie, abyśmy żyli pełnią życia i mieli oczy szeroko otwarte na nowe możliwości, umysł otwarty na nowe idee, a serce na nowych ludzi, których spoty-kamy na naszych ścieżkach.Pan Bóg może wnieść coś odmiennego, niezwykłego, nietuzinkowego nawet w sam środek codziennych,nudnych, « znowu takich samych » zajęć. Czasami odejście od tradycyjnego rozkładu obowiązków może być trudne, ale nie pozwól, aby wstrząsnęło to twoim zaufaniem do Bożego planu odnośnie do twego życia. Niechaj Bóg ten plan utwierdzi. Dziś rano uświadom sobie, że obojętnie, czy twoje życie będzie « znowu takie samo », czy też cały jego porządek stanie na głowie, twoje wnętrze podlega nieustannej przemianie. Przez każdą sytuację Pan Bóg wlewa w ciebie nowe życie, dając ci marzenia i cele;codziennie cię kształtuje, abyś stawał się coraz bardziej podobny do Jezusa!
( Zasłyszane...)
Podziel się swoją refleksją...
Echo...
|