|
Nocne strachy...
Spokojnie kładę się i zasypiam, bo Ty sam, Panie, sprawiasz, że odpoczywam bezpiecznie! (Ps 4,9) « Dzisiaj w nocy będę odważna - powiedziała do siebie ośmiolatka, gdy szykowała się do łóżka. – Będę spała po ciemku bez względu na to, czy będę się bać, czy też nie. » Przez kilka miesięcy próbowała usypiać w ciemności, ale strach powodował, że zawsze prędzej czy później zapalała lampkę. Gdy tego wieczoru wchodziła pod kołdrę, jej oczy robiły się wielkie jak zakrętki od słoików. Ciemności wypęłniały każdy zakamarek pokoju. Trwała w swoim postanowieniu aż do momentu, gdy usłyszała szurnięcie. Zerwała się, zastanawiając się, skąd pochodził ten dźwięk Włączyła nocną lampkę, ale w pokoju, poza ulubionymi zabawkami, nie było nikogo. Od razu zasnęła. Światło wymiotło lęk z umysłu dziecka. Przebywanie w fizycznej ciemności nie jest przyjemne. Jednak dużo straszniejsze jest przebywanie w ciemnościach duchowych, bez miłości i przyjaźni z Jezusem. Bez Niego słońce nie świeci wystarczająco jasno, a gwiazdy nie są niezwykłe, gdy migotają na niebie. Bez Niego ten świat jest pustym i samotnym miejscem, wywołującym niepokój. Kiedy Chrystus wkracza w serce człowieka, natychmiast następuje w nim przemiana. Znikają ciemności i nowa radość zastępuje lęk, który zawładnął duszą. Noc przestaje być wtedy straszna. Świadomość tego, że On kieruje wszystkim, daje pokój i zadowolenie.
Strażnik światła.
Noc i ciemność jest czasem jak ogromna zasłona, przez którą prześwituje gdzie niegdzie światło poranka. Do stacji badawczej na Biegunie Południowym w czasie zimy, a więc i nocy polarnej, przyjechało kilkudziesięciu badaczy - naukowców z różnych dziedzin. Byli to w większości pasjonaci mający nadzieję na odkrycie nowej wiedzy o tym niedostępnym i wciąż niezbadanym lądzie. Znalazł się między nimi ktoś, kogo przezwali Strażnik Poranka, a kto miał zbierać dane o zorzy polarnej. Był to zagubiony trochę ksiądz. Przed seminarium studiował fizykę i pisał o naturze światła. Brak owoców duszpasterskiej pracy chciał może zrekompensować sobie jakoś naukowymi badaniami, jakimś odkryciem i męską przygodą. Początkowy entuzjazm zapaleńców zaczął jednak zwolna gasnąć, bo jednak noc nie tylko udaremniała niektóre prace badawcze, ale i coraz gorzej wpływała na ich samopoczucie. Wyglądało na to, że wszyscy prócz księdza byli niewierzący, nikt z nich przynajmniej się nie ujawnił. Tym bardziej pokpiwali sobie z księdza, gdy wstawał regularnie i starannie badał i opisywał światło zorzy. A także, gdy w maleńkim namiociku medytował czy modlił się przy lampce. Ten rozświetlony namiocik na zewnątrz stacji jednych śmieszył, innych denerwował. W rozmowach, które stawały się często kłótniami, starali się podważać z pozycji swojej naukowości każdą prawdę wiary, której chciał bronić ksiądz Strażnik Poranka. On sam zaczął powoli wątpić w sens swoich badań, argumentów w rozmowach, jak i przebywania tutaj, bo odbierał prośby o powrót ze swojej parafii. Czuł się coraz bardziej osamotniony i osłabiany przez tę noc dookoła. Większość z jego kolegów zaniechała badań i wychodzenia na zewnątrz, pijąc lub śpiąc. On jednak uparcie wstawał, wychodził, śledził światło i zamykał się w namiociku z lampą. Zniechęceni, sfrustrowani, rozdrażnieni badacze czekali już tylko na samolot i powrót do normalnego świata i światła. Ksiądz też już się nie łudził, że warto było stracić ten miesiąc czasu tutaj. Niczego nie dokonał ani nie odkrył, nikogo nie przekonał ani nie nawrócił. Kiedy jako jeden z ostatnich zbierał swój bagaż przed odlotem, podszedł do niego jeden z największych oponentów i kpiarzy, i powiedział: „Wiesz, my wszyscy odkryliśmy tutaj i doświadczyliśmy, czym jest brak światła albo tylko jego namiastka w zorzy. Ty się zajmowałeś i karmiłeś chyba tym nikłym światłem, jak brzaskiem przed świtem. I trwałeś przy tym świetle swoich prawd wobec naszych ataków i kpin. Niewiele tu zrobiliśmy i niczego nie odkryliśmy. Ale jednak niektórzy może tylko po to tu przybyli, by odkryć to twoje światło. Życz mnie i tym niektórym doczekania takiego prawdziwego Poranka." Ciemność też bywa potrzebna czasem, by zbierać resztki światła z dni minionych, ale żeby także szukać światła w sobie samym w nadziei na Poranek, bo przecież jednym z imion Boga jest Światło.
Pan Bóg nie śpi.
On nie pozwoli zachwiać się twej nodze ani się zdrzemnie Ten, który cię strzeże. Oto nie zdrzemnie się ani nie zaśnie Ten, który czuwa nad Izraelem. (Ps 121, 3-4) Po raz pierwszy od czasu przeprowadzki do nowego mieszkania w mieście Anna została sama w domu. Nowa praca Jakuba oznaczała, że pewnego dnia kupią własny dom w lepszej, bezpieczniejszej dzielnicy miasta. Lecz obecnie sytuacja pozwoliła im tylko wynająć dom tam, gdzie sprzedaż narkotyków i wizyty włóczęgów były na porządku dziennym. Pewnego dnia wcześnie rano Jakub wyjechał służbowo. Przestrzegał żonę, aby upewniała się kiedy on wyjedzie, czy zamknęła na klucz wszystkie drzwi i okna, zanim pójdą obie z Karolinką spać. « Nic nam się nie stanie - zapewniała go. - Pan Bóg zawsze troszczył się o nas, On wie, że potrzebujemy Jego ochrony i pokoju bardziej, niż kiedykolwiek." Pamięć tych słów wywołuje na jej twarzy przelotny uśmiech. Nie czuła się zbyt pewnie, kiedy się ściemniło. W momencie, gdy sprawdzała ostatni zamek u drzwi, wydało jej się, że słyszy ludzi wyjących gdzieś na ulicy. Poczuła się jeszcze bardziej spięta. Kiedy weszła do pokoju córeczki, zobaczyła ją siedzącą na jakiejś małej piłce na środku łóżeczka. Karolina miała szeroko otwarte oczy i widać było wyraźnie, że i ona usłyszała owo wycie. « Mamusiu, czy musimy dziś gasić światło? » - błagała. Anna nie zostawiała Karolinie włączonej nocnej lampki odkąd ta skończyła cztery lata. Na wsi księżycowa poświata wystarczyła, by odzwyczaić ją od światła pozostawianego na noc. Ale Boża Lampa, jak nazywały księżyc, w ogóle nie pojawiała się w mglistej miejskiej atmosferze. « Kochanie, czy naprawdę potrzebujesz światła?"- zapytała Anna. « Tak! Nie widzę dzisiaj na niebie Bożej Lampy. Pan Bóg musiał już chyba pójść spać.» « Skarbie, Bóg nigdy nie chodzi spać. Nawet wtedy, gdy nie dostrzegasz Jego lampy, On jest tam w górze i opiekuje się tobą.» «W takim razie - odparła Karolinka - jeśli Pan Bóg nie śpi, nie ma sensu, byśmy obie czuwały!»Kiedy dziś wieczorem zgasisz światło i wskoczysz do łóżka, Twe obawy mogą być różne od tych, które nękały Karolinkę, lecz ta sama prawda może ukoić i Ciebie. Bóg nie śpi! On cię zawsze strzeże i jest gotowy, by bronić Cię od złego.
( Zasłyszane...)
Podziel się swoją refleksją...
Echo...
|