|
Pokój serca...
„Nauczyłem się wystarczać sobie w warunkach, w jakich jestem” (Flp. 4,11) Jeśli ktokolwiek doświadczył w życiu „trąby powietrznej”, czyli dni, w których plany i ostateczne terminy fruwały wokół jak opętane - to był to Apostoł Paweł. W liście napisanym do Koryntian opowiada o tym, że kiedyś nawet śmiertelnie go pobito; że otrzymał chłostę i rózgi; był kamienowany i porzucony, aby dokończył życia; był rozbitkiem na morzu; ryzykował napad bandytów; nie przespał wielu nocy, cierpiał głód, brak odzieży w chłodne dni i wieczne prześladowania, dokądkolwiek się udawał. Dlatego mógł napisać: „Do wszyskich warunków jestem zaprawiony”. Świety Paweł znalazł klucz do zachowania wewnętrznego pokoju. Ten pokój serca, pochodzący od Ducha Świętego, to coś, czego wszyscy powinni pragnąć. Kiedy trudności i kłopoty usiłują pozbawić nas pokoju serca, kiedy chcą nam go wykraść, wtedy musimy prosić Pana Boga o to, aby odnowił w nas ten dar. Luis Bromfield napisał modlitwę, która wydaje się bardzo odpowiednia w takich chwilach: „O Panie, dzięki Ci za przywilej i dar życia w świecie pełnym piękna, wspaniałości i różnorodności. Dziekuję Ci za dar miłowania i bycia miłowanym, za przyjaźń i zrozumienie oraz za piękno domowych i dzikich zwierząt, za zieleń drzew, szum wodospadów, za wspaniałe smukłe pstrągi w strumyku. Dziekuję za piękno muzyki i piękno dzieci, za poglądy i rozmowy z innymi ludźmi, i za książki, które można czytać przy kominku albo w łóżku w pochmurne wieczory bądź w długie i mroźne, białe zimy”. Może nie jesteś akurat tam, gdzie łatwo dostrzec owo piękno, lecz zamknij oczy i wyobraź sobie takie miejsce. Niechaj ono stanie się tajemną komnatą twego serca, miejscem modlitwy i doświadczania Bożego pokoju.
Głębokie korzenie...
Jak więc przejęliście naukę o Jezusie Chrystusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: zapuśćcie w Niego korzenie i na nim dalej się budujcie i umacniajcie się w wierze, jak was nauczono, pełni wdzięczności. (Kol 2, 6-7) Dziennikarz pewnej regionalnej gazety rozmawiał kiedyś z rolnikiem na temat wpływu perturbacji pogodowych na jego plony. Po obfitych opadach deszczu, zbiory kukurydzy i soji zapowiadały się bardzo pomyślnie. „W tej chwili moje zbiory są najbardziej zagrożone” - powiedział rolnik. Dziennikarz wpadł w osłupienie, gdyż miał zamiar napisać artykuł o wspaniałych plonach i związanej z nimi poprawie sytuacji gospodarczej regionu. „Nawet krótki okres suszy wpłynie na zbiory fatalnie” - ciągnął rolnik. „Jak to?”- zapytał dziennikarz. Rolnik wyjaśnił mu, że chociaż częste opady deszczu uważane są za korzystne, w okresach takich rośliny nie ukorzeniają się głęboko w poszukiwaniu wody. Korzenie rosną tylko, przez co rośliny nie są przygotowane na odparcie ataku suszy. Stwierdził też, że istnieje niebezpieczeństwo porywistych wiatrów. Również z powodu płytkiego ukorzenienia roślin - silny wiatr mógłby zmienić wszystko z pola w ciągu kilku minut. Niektórzy chrześcijanie cieszą się z „ożywczych deszczów” padających w okresie odprawiania nabożeństw, wspólnych modlitw lub rozważań Pisma Św. W trudnych sytuacjach jednak ci sami chrześcijanie mogą stracić swoją wiarę i zaufanie w Panu lub odwrócić się od Niego. Dlaczego? Gdyż ich korzenie za płytko wrosły w ziemię. Ich życie duchowe jest powierzchowne, zależne bardziej od innych, niż od indywidualnego poświęcania się modlitwie i rozpamiętywaniu Słowa Bożego. Są szczególnie podatni na silne wiatry i suszę stresu. Tylko głębokie zakorzenienie naszej wiary w Bogu pozwoli nam przetrwać trudne czasy. Jeszcze dziś zapuśćmy swe korzenie głębiej. Poświęćmy trochę czasu Panu i Jego Słowu. Uklęknijmy...
( Zasłyszane...)
Podziel się swoją refleksją...
Echo...
|