|
| Preludium... światła
|
| Chwile z Bogiem... |
| Wieczór z Bogiem
|
| Noc z Bogiem...
|
| Życie augustiańskie
|
| Dar powołania
|
| Pisane światłem
|
| Życiowe refleksje - medytacje sióstr...
|
| Zaloguj |
Dar...
Wspólnota Sióstr Kanoniczek Regularnych Szpitalnych od Miłosierdzia Jezusa i Reguły Świętego Augustyna z Francji zaprasza do DAR-u... Ta strona jest dla ciebie. Mówi ona tylko jedno - jest"Ktoś", kto cię kocha. Nawet jeśli jeszcze o tym nie wiesz. Daj się odnaleźć Jedynemu, Który cię nigdy nie zostawi! Ta strona chce po prostu otworzyć cię na Spojrzenie, którego światło sprawi, że twoje życie stanie się Życiem. Twoje istnienie nabierze sensu, stanie się obecnością, żarem, będzie siać nadzieję - stanie się darem Miłości...
|
|
|
 |
 |
Zaufałam...
Otrzymałam wszystko.
Witam Wszytkich bardzo serdecznie:) Chciałabym się z Wami podzielić tym jak zaczęła się moja przygoda z Siostrami Augustiankami:) Dla mnie to niesamowite i przpiękne przeżycie i spotkanie... Wszystko zaczęło się od niewinnego pragnienia porozmawiania z jakąś Siostrą obojętnie, z jakiego Zgromadzenia... Weszłam na stronkę Katolik i zalogowałam się na czacie katolickim. Nie wiedziałam czy któraś Siostra będzie dostępna, więc sprawdziłam listę osób duchownych i tak sobie czytałam nicki Sióstr... Kiedy nagle zobaczyłam, że tylko jedna Siostra podała swój nr gg, więc od razu go skopiowałam i dodałam do swojej listy... Zanim jednak do niej napisałam sprawdziłam jej opis gg i tam miała podany adres internetowy do ich stronki Wspólnotowej, więc od razu na nią weszłam i co mnie uderzyło? Hmm... od razu poczułam w sercu, że znalazłam Skarb, Drogocenną Perełkę... Zaczęłam czytać wszystkie teksty i opowiadania jakie się tam znajdowały...Czułam w sercu ogromny pokój i radość, że trafiłam właśnie na tą Wspólnotę- już wtedy bez wachania napisałąm do Siostry na gg... I tak zaczęło się nasze spotkanie... Wiedziałam też, że chcę jak najszybciej tam pojechać.. Coś w sercu mówiło mi że tam ,,Ktoś" na mnie czeka... ,,Ktoś" mnie woła...Siostra mówiła, że mogłybyśmy się spotkać w Polsce, ale ja sie uparłam- jak to ja:) i cały czas mówiłam o przyjeździe do Pont L'Abbé... Aż pewnego dnia dostałam wiadomość, że mogę przyjechać- myślałam wtedy, że serce pęknie mi z radości:) A co jest niesamowite? Hmm... dla mnie niesamowite i zarazem jakże piękne jest to, że nie miałam lęku w sercu, że mam jechać gdzieś w nieznane... Wiedziałam, że to Jezus, że Jego Miłość mnie woła... Oddałam się jej całkowicie i pozostało mi tylko czekanie na wyjazd...
Witajcie ponownie:) napisałam wyżej, że czekam na wyjazd, ale napisałąm też, że chcę się podzielić tym jak zaczęła się moja przygoda z Siostrami Augustiankami:) Ten powyższy tekst był i jest takim pierwszym etapem poznania się... Teraz napiszę kolejną część, jeśli mi się uda:) Doczekałam się w końcu tego mojego upragnionego wyjazdu:) 21 lutego tego roku pojechałam do Francji:) było to wielkie przeżycie i niesamowite doświadczenie, bo akurat też przed wyjazdem miałam sesje w szkole i nie mogłam się skupić- cały czas myślałam już o wyjeździe... Kiedy zdałam egzaminy z ulgą i wielką radością zaczęłam się pakować... Moja rodzina i znajomi mówili mi żebym się nie wpakowała w jakieś kłopoty, bo wiadomo jak jest z kontaktami przez internet- ja jednak się uparłam, wiedziałam, że Siostry są, że Jezus tam na mnie czeka i ciągle słyszałam w sercu:,,Pójdź za mną"... Zresztą miałam z Siostrą na bieżąco kontakt, co też dodawało mi takiej siły i wsparcia- bo czasami w sercu też pojawiał się lęk, ale był to lęk nie związany z tym, że się wpakuję w jakieś kłopoty lecz raczej z tym, czy dotrę bezpiecznie, czy nie pomylę autokarów w Berlinie ( bo tam miałam przesiadkę) lecz starałam się zaufać Bogu, bo przecież to nie przypadek że tak się stało jak się stało- nie ma przypadków w życiu... Kiedy napisałam do Siostry już wiedziałam czego chcę... wiedziałam, że znalazłam to czego tak długo szukałam... Teraz właśnie jestem u Sióstr:) i w środę wracam już do Polski... Aż nie chcę o tym myśleć, bo robi mi się tak smutno i ciężko na sercu... Przeżyłam tutaj niesamowite i przepiękne chwile... Wszystkie Siostry powitały mnie z radością... Każdego dnia przyglądałam się ich życiu pod każdym kątem... Byłam na Liturgii Chorych, codziennie uczestniczę z Siostrami w Liturgii Modlitwy. Razem też pojechałyśmy nad Ocean... Razem z nimi jestem na posiłkach, na rekreacji... Wychodzimy do ogrodu na spacery- jest przepięknie, a Najważniejszy w tym wszystkim jest Jezus, który nas łączy... Jeśli macie jakieś pytania to pytajcie- jesli będę mogła to odpowiem:) jeszcze do środy rana jestem:) Pozdrawiam:)
W Polsce nie spotkałąm się z Siostrą bo uparłam się że chcę pojechać od razu do Francji- choć Siostra będzie w tym roku na urlopie i proponowała mi spotkanie najpierw w Polsce ale ja nie chciałam czekać i wtedy Siostra Magdalena (bo tak ma na imię ta Siostra z którą piszę) zapytała Matki Przełożonej o mój przyjazd i Matka z radością się zgodziła Jeśli chciałabyś się spotkać z Siostrą to możesz:) bo jak wspomniałam wyżej Siostra będzie w Polsce:) I jeśli masz jakieś pytania to pisz, z radością na nie odpowiem:) Pozdrawiam i pamiętam w modlitwie:)
Witajcie ponownie Kochani:) Chciałabym się z Wami podzielić moimi wrażeniami z pobytu u Sióstr... Dla mnie ten czas był, jest i będzie już do końca moich dni najpiękniejszym czasem jaki przeżyłam... Kiedy dojechałam pociągiem na miejsce- dwie Siostry już na mnie czekały. Troszkę się wstydziłam na początku, ale kiedy byłyśmy w aucie to tak normalnie już rozmawiałam- o dziwo... bo z reguły się wstydzę jak poznaję kogoś nowego, a dopiero po czasie coś tam powiem, teraz jednak było inaczej- w moim sercu gościła taka ogromna radość i pokój, że hej... Byłam sama w szoku... Kiedy dojechałyśmy na miejsce- poczułam w sercu, że tu jest mój dom, że jestem w domu- jakież to niesamowite i piękne, nawet nie da się tego określić słowami. Serce było wypełnione po brzegi radością, miłością i pokojem...Już na mnie czekała Siostra Magdalena- od któej zaczęła się moja znajomość z Siostrami:) Strasznie się cieszę, że mogłam ją poznać na żywo- jest bardzo głębokim człowiekiem, napełniona Miłością Bożą, którą całym sercem ofiarowuje innym- czyż to nie jest wspaniałe? Gdyby każdy człowiek tak żył i był ,,cały" dla drugiego cżłowieka jakże łatwiejsze byłoby to nasze życie...hmm... Wszystkie Siostry powitały mnie z wielką radością- a ja czułam się tak jakbym znała tą Wspólnotę od zawsze... Z każdym dniem coraz bardziej utwierdzałam się w swojej decyzji, w pragnieniu, które było, jest i będzie w moim sercu... Mogłam uczestniczyć każdego dnia w Liturgii Słowa, Liturgii Chorych...Każdego dnia przyglądałam się życiu Sióstr jak swoją postawą i posługą służą innym... Jak żyją razem, gdzie w centrum ich życia jest Jezus Chrystus. Teraz jestem już w Polsce, właśnie dzisiaj wróciłam, ale serce moje pozostało tam... Teraz proszę wszystkich o modlitwę, abym uporała się szybko z egzaminami i później mogła już jechać do Sióstr, aby tam móc żyć razem z nimi i służyć Bogu i ludziom... Wyjazd ten jeszcze bardziej pokazał mi, czym jest Miłość do drugiego człowieka, czym jest Miłość Boga... Dziękuję, za Twoją Miłość... Pozdrawiam serdecznie...Z Bogiem...
Witam serdecznie Siostrę Magdalenę, ja też dziękuję Jezusowi za nasze spotkanie i za ten cudowny czas jaki przeżyłam w Siostry Wspólnocie:) To było niesamowite doświadczenie, które już na zawsze pozostanie w moim sercu:) Oj Siostro pewnie, że potrafi On zaskakiwać, ja każdego dnia będąc u Was dostawałam od Niego mnóstwo darów i skarbów. Ja wiem, że Ty wiesz... Wszystko, co nas spotyka jest łaską- tak mówiła św. Tereska od Dzieciątka Jezus i ja w to głęboko wierzę... Dziękuję Jezusowi za każdy DAR, jaki otrzymałam... Teraz, kiedy zamykam oczy widzę wszystkie chwile, jakie tam przeżyłam, a były to chwile pełne szczęścia i radości:) Dziękuję...:* Kalinko tak Siostry służą chorym w postaci Liturgii Chorych... Jest to Liturgia związana z posługą chorym w szpitalu, ponieważ Sióstr Monaster znajduje się w samym centrum miasta i Siostry prowadzą szpital- nazywa się on Hôtel Dieu- czyli można to przetłumaczyć jako Hotel Boga... Codziennie każda Siostra spędza czas z chorymi posługując im w takich czynnościach jak: toaleta, rozmowa, podanie szklanki wody, poprawienie łóżka- takie proste rzeczy, a jakże potrzebne tym chorym:) Każdego dnia każda z nich przebywa w szpitalu po 5 godz. Trzy godziny rano od 9 do 12 i dwie po południu od 17 do 19... Oprócz tych prostych czynności Siostry też swoją obecnością i modlitwą pomagają chorym samym byciem przy nich np. wtedy, kiedy któryś z chorych odchodzi, tzn. umiera. Siostry wtedy modlą się za tę osobę i towarzyszą jej w przejściu z życia doczesnego do życia wiecznego... Nie wszystkie siostry na filmiku to siostry Polki :) Wspólnota liczy 25 Sióstr. Jest 16 Francuzek i 9 Polek:). Jeśli chodzi o język to rozmawia się w języku francuskim, ale Siostry Polki rozmawiają też po Polsku. Matka Przełożona też rozumie jak się mówi po Polsku. Każda Polka, która wstępowała nie znała języka francuskiego, niektóre znały go tylko tyle ile w szkole zdążyły się nauczyć. Kiedy tam przyjechały to uczyły się go każdego dnia- podczas modlitw, podczas pobytu u chorych... Siostry posiadają różne programy, dzięki którym można uczyć się tam języka francuskiego i same chętnie służą pomocą. Kiedy ja tam byłam to przebywałam z Polkami, ale starałam się też trochę czasu spędzać z Siostrami Francuskimi, kiedy pojechałam nad Ocean za drugim razem pojechały za mną dwie Siostry Francuzki i dwie Polki i kiedy czekałyśmy na Siostry Polki to jedna z Sióstr Francuzek coś do mnie mówiłam- nie do końca ją rozumiałam, ale przytakiwałam:) ale w końcu doszłyśmy do porozumienia kiedy ona zaczęła gestykulować- to było jak zabawa w kalambury- ale się przy tym uśmiałam:) ale zrozumiałam co chce mi powiedzieć, oprócz tego Siostry Polki zawsze tłumaczyły to co chciałam powiedzieć. Czasami nawet wystarczył zwykły uśmiech i Siostry rozumiały, że bardzo się cieszę będąc razem z nimi... Czasami wystarczy tylko spojrzenie... Hmm.... spojrzenie, które jest zjednoczeniem:), Ja osobiście przed wyjazdem do Sióstr chciałabym przejść mini kurs tego języka:) ale zobaczymy jak to będzie:) jeśli mi się nie uda to nie mam się co martwić bo na miejscu też można się go nauczyć. Będąc tam na początku korzystałam z polskiego Brewiarza, ale później poprosiłam o Francuzki Brewiarz, bo pomyślałam sobie, że choć nie rozumiem co czytam ale to też była modlitwa- starałam się wtedy, nauczyć się troszkę czytać i wymawiać słowa z Brewiarza i powiem szczerze że po paru dniach szło mi to całkiem nieźle nawet czasami udało mi się dobrze zaśpiewać jakąś pieśń czy psalm zwłaszcza Magnificat czy też Pieśń do Zachariasza:) Jestem taka szczęśliwa że mogłam tam być...eh...Ale jeszcze tylko parę miesięcy... Pozdrawiam serdecznie i pamiętam w modlitwie...
Podziel się swoją refleksją...
Echo...
|
|
|
|
|
|
|
|
 |
|
| Podpowiedz mi...
|
| Pięć listków
|
| Ile ważnego...
|
| Malowane ciszą
|
| Iskierki pragnień
|
| Zasłyszane
|
| Szept
|
| Zaczarowany ogród
|
|
|
|