|
Światło, które mieszka
w tobie...
Nie chcę przez to powiedzieć, że cierpię niedostatek, gdyż nauczyłem się zadowalać tym, co mam. Umiem żyć biednie i obfitować. Potrafię dostosować się do każdej sytuacji: jeść do syta, i głodować, i żyć bogato, i żyć ubogo. (Flp 4, 11-12) W miejscowości Barrow na Alasce poranek nabiera całkiem nowego znaczenia. 330 kilometrów za kołem polarnym i prawie tak samo daleko od Bieguna Północnego Barrow to prawdziwa kraina „Słońca o północy”. Przez 83 dni w roku od 11 maja do 1 sierpnia słońce w ogóle nie zachodzi za horyzont. Ale istnieje również „ciemna” strona życia w takiej szerokości geograficznej. Każdego roku, 18 listopada, mieszkańcy oglądając zachód słońca żegnają je na ponad dwa miesiące. Chociaż nie są to „egipskie ciemności”, to jednak zima w Barrow może być nazwana okresem mroku. Temperatura spada tak nisko, że zamarza nawet olej napędowy. Kluczyki łamią się w zamarzniętych zamkach jak zapałki. Mroźne wiatry wiejące z dużą siłą potrafią spowodować odmrożenia w ciągu 30 sekund. Nieustające ciemności, zimno i wiatr mogą się wydawać bardzo uciążliwe dla tych, dla których codzienna dawka promieni słonecznych jest czymś zwyczajnym. Mieszkańcy przyznają, że marzenia o Hawajach są wśród nich dość powszechnym zjawiskiem. A jednak mało kto chce stamtąd wyjechać na stałe. „Wielu tutejszych ludzi naprawdę bardzo lubi zimę, dzięki której mogą cieszyć się ciszą i spokojem - twierdzi Jim Vorderstrasse, burmistrz Barrow. - Wielu z nich rozmyśla nad swoim podejściem do życia. Można siedzieć z założonymi rękoma i nosem na kwintę albo wstać rano i uznać, że mam coś ważnego do zrobienia”. Okresy ciemności mogą spotkać każdego człowieka. A to, w jaki sposób je przeżywamy, zależy od naszego podejścia do życia. Możemy się zamknąć w sobie i tęsknić do lepszego świata albo oprzeć się na Bożym świetle i odnaleźć nadzieję oraz spokój. Wybór zawsze należy do nas.
( Zasłyszane...)
Podziel się swoją refleksją...
Echo...
|