|
Nocne strachy...
Spokojnie kładę się i zasypiam, bo Ty sam, Panie, sprawiasz, że odpoczywam bezpiecznie! (Ps 4,9) « Dzisiaj w nocy będę odważna - powiedziała do siebie ośmiolatka, gdy szykowała się do łóżka. – Będę spała po ciemku bez względu na to, czy będę się bać, czy też nie. » Przez kilka miesięcy próbowała usypiać w ciemności, ale strach powodował, że zawsze prędzej czy później zapalała lampkę. Gdy tego wieczoru wchodziła pod kołdrę, jej oczy robiły się wielkie jak zakrętki od słoików. Ciemności wypełniały każdy zakamarek pokoju. Trwała w swoim postanowieniu aż do momentu, gdy usłyszała szurnięcie. Zerwała się, zastanawiając się, skąd pochodził ten dźwięk Włączyła nocną lampkę, ale w pokoju, poza ulubionymi zabawkami, nie było nikogo. Od razu zasnęła. Światło wymiotło lęk z umysłu dziecka. Przebywanie w fizycznej ciemności nie jest przyjemne. Jednak dużo straszniejsze jest przebywanie w ciemnościach duchowych, bez miłości i przyjaźni z Jezusem. Bez Niego słońce nie świeci wystarczająco jasno, a gwiazdy nie są niezwykłe, gdy migotają na niebie. Bez Niego ten świat jest pustym i samotnym miejscem, wywołującym niepokój. Kiedy Chrystus wkracza w serce człowieka, natychmiast następuje w nim przemiana. Znikają ciemności i nowa radość zastępuje lęk, który zawładnął duszą. Noc przestaje być wtedy straszna. Świadomość tego, że On kieruje wszystkim, daje pokój i zadowolenie.
( Zasłyszane...)
Podziel się swoją refleksją...
Echo...
|