|
Szukam tylko Ciebie...
Jezu, szukam Twojego Oblicza, nie ukrywaj Go przede mną.W głębi mego serca naucz mnie, gdzie i jak mam Cię szukać, gdzie i jak mam Cię odnaleźć. Rozpal we mnie pragnienie spotkania, abym lepiej Cię poznała i mocniej pokochała.Wprowadź mnie w tajemnicę spotkania z Tobą.
Jakże trudno jest określić i poznać siebie. Ileż to razy już w swoim życiu znalazłaś się w pułapce własnych, niespełnionych lub zawiedzionych marzeń. Przychodzą chwile niepewności, rozterki, niekiedy załamanie i strach, wszystko zaczyna się komplikować. Tak toczy się dzień za dniem, noc za nocą. Próbujesz rozmawiać z Bogiem. Na próżno. Żadne słowo nie pasuje do twoich myśli. Czujesz się bezradna, opuszczona, tak jakby nagle wszystkie siły zmówiły się przeciwko tobie. I wtedy to pytanie Chrystusa:
Kogo szukasz? Czy wiesz, kogo lub czego tak naprawdę szukasz? Jakie są twoje pragnienia serca?
Bez pragnień przecież nie byłoby możliwe uczynić żadnych projektów na przyszłość. W Chrystusie objawia się całe bogactwo twoich poszukiwań. Jeśli Go odnalazłaś w sobie, każda, nawet najmniejsza prośba, będzie głosem twojej modlitwy, zjednoczeniem w miłości i pokoju. Nigdy nie jesteś sama. Bóg chce się połączyć z naszą duszą tak, aby Jego dobroć mogła się spełniać, potrzebuje jednak naszej prośby i modlitwy. Może dać nieskończenie więcej niż to, o co prosimy, ponieważ w momencie, w którym prosimy, nie znamy jeszcze obfitości dobra zawartego w naszej modlitwie. Nie zatrzymuj się więc w połowie, nie rezygnuj. Każda chwila musi przejść próbę doświadczeń. Nigdy nie kończy się czas naszych poszukiwań. Nie zamykaj się jednak w pustych ścianach swojego serca. Trzeba je napełnić Bogiem. Mądrość rodzi się w pokorze, jest posłuszna miłości, karmi się nadzieją. Ale jest ona również znakiem sprzeciwu dla tych co nią pogardzają i odrzucają. Bóg pozwala się znaleźć, każdego dnia pokazuje ci drogę, nie ucieka w „prywatność", nie ma nic do ukrycia, chce po prostu być z tobą - dostrzega cię Swą miłością. A Ty? Nie można przeżyć życia bez spotkania się z Chrystusem, bez doświadczenia Jego miłości pełnej, przebaczającej i ciągle dającej się. Jeśli pragniesz rozpoznać swoje powołanie, miejsce w życiu, znaleźć Boży projekt życia dla siebie, postaraj się najpierw rozpoznać Jezusa, znaleźć Go, spotkać się z Nim. Nie uciekaj przed Jego głosem, wzrokiem. Otwórz się całkowicie na Jego Ducha i proś Go tak jak umiesz swoimi słowami, sercem, myślą. Niech to będzie modlitwa twojego życia. Dopiero po przeżyciu spotkania z Jezusem i ukochaniu Go możesz iść dalej.
Otulasz mnie swym cichym przyjściem, jak płatek kwiatu. Rozjaśniasz ciszą obecności serce spragnione miłości... czystej. Spojrzeniem światła czule dotykasz tego, co jest mi tak drogie. Tak cudnym blaskiem lśni Twoja miłość we mnie. Wśród słodkiej samotności przychodzisz, by pozostać na zawsze. Ty... tak delikatny... jak „płatek kwiatu".
Jezu... Chcę czegokolwiek Ty chcesz. Chcę tylko dlatego, że Ty chcesz. Chcę tak długo jak Ty chcesz. Chcę w taki sposób jak Ty chcesz. Chcę trwać... w Twoim spojrzeniu Miłości. Czy już odkryłeś Chrystusa, który jest Drogą? Czy już odkryłeś Chrystusa, który jest Prawdą? Czy już odkryłeś Chrystusa, który jest Życiem? Nie zapominajcie, że prawdziwa pełnia życia znajduje się tylko w Chrystusie. Tylko Chrystus potrafi wypełnić do końca przestrzeń ludzkiego serca. Tak odkryć Chrystusa - to najpiękniejsza przygoda Waszego życia. Z nowego odkrycia Chrystusa, rodzi się zawsze pragnienie niesienia Go drugim.
Moje światełko pragnienia...
… Bywa że chcę dać wiele, otwieram całą swoją duszę, jestem jak kwiat rozchylający swe płatki, chcąc ofiarować słońcu swoje serce. Zrzucam płatki bezpiecznego dystansu i… zostaję odtrącona… niekoniecznie odrzucona… po prostu dociera do mnie że ten "Ktoś" nie potrafi przyjąć tego co daję, tak jakbym tego oczekiwała… Wtedy coś we mnie krzyczy ! Bo prawda że rozpalony ogień, który całą swoją mocą pochłania boleśnie to co miałam do dania, nie łatwo uciszyć delikatnym deszczem rozumnych tłumaczeń… A jeśli tak już uda się jakimś cudem przygasić, gdy zamknę go w małej lampce… za słabo wtedy grzeje za dużo wokół mroku… i znów spotykam "Kogoś" kto po to ciepło wyciąga stęsknione serce… znów daję żar… I… żal, bo to tylko przechodzeń, który na moment skradł światło… I tak się wypalam… Wiecznie tęskniąc za bliskością "Tego"… który przecież jest zawsze tak blisko.
Poszukiwana przez Miłość...
Pojawiła się znikąd. Całkiem niespodzianie. Kiedy słońce zachodziło, a ja zamykałam oczy, jeszcze Jej nie było. A kiedy obudziły nie pierwsze, delikatne promienie światła... odczułam pierwszy... Jej dotyk... Od tego czasu moje serce okryła tęsknota... Biegłam za tym tajemniczym pragnieniem... Szukałam... bliskości... Szukałam, a jednocześnie sama byłam poszukiwana przez Miłość... Kiedy w chwilach samotności, w głębi siebie słuchałam wiatru pytań... mój wzrok napotkał utkwione we mnie z tęsknotą spojrzenie Miłości... spojrzenie Jezusa. Wyczytałam wtedy z Jego oczu...obecność gotową oddać wszystko, by nic nas już nie rozdzieliło, oczekującą w zamian jedynie zaufania, że jest zawsze tak blisko... choć nie da się dotknąć... To była Miłość zupełnie inna, niż ta, którą znałam. To była Miłość którą bolał mój ból. Miłość, która była gotowa sam się poranić, aby mnie ochronić, która... wszystko przetrzyma... nigdy nie gaśnie... zawsze trwa... Ta Miłość... zamieniła mój świat w tajemniczy ogród pragnień... gdzie nie ma już miejsca na łzy goryczy, gdyż osłodziła je swoim sercem. Nie ma w nim smutku, bo swym spojrzeniem rozpromienia każdy nowy dzień. Nawet zimne dotąd krople deszczu opadające na moją twarz zmieniły się w ciepły dotyk dłoni Miłości. To była Miłość, z którą chciałam być. Chciałam się przeglądać często w tych oczach Miłości, ponieważ tam odnajdywałam swoją wartość, nie dlatego, że byłam kimś, ale dlatego, że Jezus mnie kocha... i zawsze będzie kochał...
|