twarte drzwi łaski.
Ciepłego, letniego popołudnia drzwi
naszej kaplicy
były szeroko otwarte,
aby wpuścić do
chłodnego wnętrza trochę ciepłych
promieni słonecznych.
Nagle przez
otwarte drzwi wleciał maleńki ptaszek.
Latał wystraszony tam i z powrotem
pod samym
sufitem, daremnie szukając drogi ku słońcu.
Widząc światło wpadające
przez kolorowe
witraże, podlatywał do jednego,
to do następnego i znowu w stronę sufitu.
Trwało to kilka
minut i ptaszek szybko tracił siły w szalonej panice.
Patrzyłam na ptaszka
z coraz większą troską
i zdenerwowaniem-myśląc:
''Dziwne. Czemu
nie ucieka tą są drogą którą tu wleciał!''
W pewnym momencie
ptaszek niemal upadł na dywan,
ale pod wpływem jakiejś nowej siły rzucił
się jeszcze raz
w kierunku góry witraża. Widział swoją ostatnią nadzieję
w
padającym promyku światła.
Nagle ujrzał otwarte drzwi i bez wahania wyfrunął
w
stronę słońca, ćwierkając głośno
i radośnie.
Ptaszek pobudził mnie do myślenia.
Zdałam sobie sprawę, że czasami jestem do niego podobna.
Rzucam się w różne
strony... aby ''coś'' osiągnąć,
a nie dostrzegam przy tym,
że drzwi łaski
stoją przede mną otworem cały czas.
Zrozumiałam, że
aby uniknąć wszelkiego błądzenia,
latania w różnych kierunkach
trzeba jedynie
przestać machać skrzydłami
i stanąć nieruchomo w Bożej obecności.
Dopiero wtedy
można dostrzec drzwi łaski,
które Bóg przygotował.
Pozwól, aby twój duch uleciał w
miejsce wysokie
i siadł obok Pana.
On ci, pokaże jak
znaleźć drogę ucieczki
od twoich obecnych problemów.