Dar...

 Wspólnota Sióstr Kanoniczek Regularnych Szpitalnych od Miłosierdzia Jezusa i Reguły Świętego Augustyna z Francji zaprasza do DAR-u...
Ta strona jest dla ciebie.
Mówi ona tylko jedno - jest"Ktoś", kto cię kocha.
Nawet jeśli jeszcze o tym nie wiesz.
Daj się odnaleźć Jedynemu, Który cię nigdy nie zostawi!
Ta strona chce po prostu otworzyć cię na Spojrzenie,
którego światło sprawi, że twoje życie stanie się Życiem.
Twoje istnienie nabierze sensu, stanie się obecnością,
żarem, będzie siać nadzieję - stanie się darem Miłości...

Dobre nowiny

Dobre nowiny na Twój email
Start Wieczór z Bogiem Gdy zapadnie zmrok

Przynosisz światło...
Nocne  światło...

Pan zaś za dnia szedł przed nimi w słupie obłoku i wskazywał im drogę, nocą zaś świecił im w słupie ognia, by mogli wędrować dniem i nocą. (Wj 13, 21) Ośmioletni Marek bał się ciemności. Nie lubił przebywać nocą w nieoświetlonych pomieszczeniach, ale wstydził się komukolwiek o tym powiedzieć, ponieważ myślał, że stanie się pośmiewiskiem. I tak każdej nocy kładł się do łóżka, a później długo leżał, nim w końcu udawało mu się usnąć. Mijały tygodnie, a jego strach się nasilał. Kiedy kładł się w swoim ciemnym pokoju, jego serce waliło jak młot. Mimo że czuł się skrępowany tym, że czuje lęk, zdecydował się opowiedzieć o wszystkim mamie. Tak bardzo się bał, że nie widział innego wyjścia. I tak pewnego dnia, kiedy nadszedł czas nocnego odpoczynku, powiedział: „Mamo nienawidzę kłaść się spać”.    „Dlaczego?” - zapytała jego mama.    Głos Marka stał się bardzo miękki: „Boję się ciemności”. Zaskoczyło go, że matka wcale się z niego nie śmieje. Z miłością otoczyła go ramionami i powiedziała: „A co byś powiedział na to, gdybyśmy zostawili na noc światło w twoim pokoju?” „Czy możemy to zrobić?” - Marek chciał się upewnić. Przytulając syna, matka powiedziała: „Ustawię lampkę nocną w twoim pokoju”. „Nie wiem, czy to mi pomoże” - szczerze wyznał Marek. „Czyż nie warto spróbować?” - uspokajała go mama. « Tak – odparł Marek. – Tak mi się wydaje ». Jeszcze tego wieczoru lampka została zapalona w pokoju Marka. Ciepłe, złote światło rozjaśniło dziecinny pokój. Marek uśmiechnął się szeroko i powiedział podnieconym głosem :  « Popatrz mamo ! Dzięki tej małej lampie widzę wszystkie rzeczy wokół ! Już się nie boję ! » Przez kilka następnych wieczorów Marek spokojnie zasypiał dzięki światłu lampy, które rozjaśniało pokój. Światło Bożej lampy nie gaśnie wraz z zachodem słońca. Bóg dał nam je, abyśmy czuli się zawsze bezpieczni – nawet pośród nocy.

Odpowiedź.

Jesteśmy czasem, jak karzełek, co stanął nagle z tyłu krosna pod płachtą kilimu i nie pojmuje sensu i ładu gmatwaniny różnokolorowych nici, sznurków, splotów i węzłów tkaniny. Nie wie on – bo i skąd? - że od góry wygląda to całkiem inaczej... Tak, ale musiałby spojrzeć na to oczami pracującego tkacza. „Modlitwy idą i wracają – nie ma nie wysłuchanej" - powtarzała to często Mada modląc się kolejny rok o dziecko. I kiedy już coś zaczęło w niej ustawać, nagle, wbrew lekarzom, pojawiły się oznaki ciąży, potem ruchy dziecka i jego narodziny. – „Widać, że wymodlony – powiedziała jej matka – istny aniołek." Tak, to było śliczne, złotowłose dziecko i tak kochane, że zdawało się, iż jest „pieszczochem nieba". Mada porzuciła pracę fryzjerki, chcąc zająć się nim całą sobą. Tym bardziej nikt nie mógł pojąć tego, że to oczko w głowie całej rodziny wyrwało się któregoś dnia spod oka babci i wpadło pod ciężarówkę swojego własnego ojca, wybiegając mu naprzeciw. Na pogrzebie nawet ksiądz nie był w stanie wyjąkać jednego zdania kazania. A Madzie na parę tygodni w krtani uwięzło pytanie: dlaczego? Codziennie chodziła na cmentarz, wpatrując się w fotografię na nagrobku jej ukochanego dziecka z rozwianą jasnozłotą czuprynką. Nie potrafiła spojrzeć w oczy mężowi i reszcie rodziny, jakby wszyscy byli winowajcami tej bezsensownej śmierci z Bogiem na czele. Nie modliła się wcale. Czuła kamień w gardle i w sercu. Po trzech miesiącach zaczęła się budzić z wykrzykiwanym z płaczem pytaniem: „Dlaczego?!" Powtarzała je potem po wielokroć każdego dnia, zwłaszcza na cmentarzu. Ale w końcu nie można żyć pomiędzy grobem i domem. Zdobyła się na rozmowę z mężem, prosząc o mały kredyt, by mogła znów otworzyć mały zakład fryzjerski i powoli powracać do tego życia sprzed narodzenia dziecka. Słuchała rozmów klientek, czasem sama je wszczynała, żeby zmniejszyć ciężar tych kamieni w sobie. Jednak czasem szloch powracał bezwiednie i szept: „Boże, dlaczego?" Z nikim jednak o tym Mada nie chciała rozmawiać. Już rok mijał od śmierci dziecka i przyszła jesień. Któregoś dnia zaraz po otwarciu zakładu, gdy była tam sama, weszła jakaś młoda i bardzo ładna kobieta, prosząc o wyrównanie i ułożenie jej bujnych włosów. Kiedy usiadła w fotelu i Mada dotknęła jej włosów, aż zadrżała widząc i czując, jak w barwie, połysku i jedwabistości są one podobne do włosów jej synka. Trudno było jej opanować to drżenie i łzy. Tamta dostrzegła łzy w lustrze, ale nie pytała o nic, wypatrując odbicia jej spojrzeń. Włosy kobiety były niezwykłe i ona w jakiś sposób też. Czuć było od niej jakiś subtelny niespotykany zapach. Kiedy parę łez Mady spadło na jej włosy, odezwała się: „Tam, gdzie mieszkam, taka łza ma wartość brylantu w ogóle, a dla twojego syna szczególnie. Nawet nie wiesz, jak jest on tam szczęśliwy. Chcesz, to pozdrowię go od ciebie. Będzie jeszcze szczęśliwszy..."  I uśmiechnęła się jakoś tak niezapominajkowo. Mada opadła na krzesło, niedowierzając temu, co usłyszała. Podniosła dłonie do twarzy, a kiedy je opuściła, kobiety już tam nie było. Mada spojrzała na migoczące pod fotelem kosmyki włosów tamtej i schyliła się po nie, ale podmuch, jaki wpadł od drzwi otwieranych przez jej pomocnicę, zmiótł je spod jej dłoni i tylko jeden włos został jej w palcach. – „Był tu już dziś ktoś?" – zapytała pomocnica patrząc na odmienioną twarz Mady. – „Tak, anioł – wyszeptała Mada – z odpowiedzią."  Święci mawiali, że jeśli Bóg coś czy kogoś odbiera, to żeby zachować i zwrócić stokrotnie. Nie widać tego od strony tego, który utracił i milczy Bóg wtedy, gdy padają rozpaczliwe czy natarczywe pytania. Odpowiedź jednak przychodzi – niezapowiedziana.  

 

 

Dar przebaczenia.

Gdyż zapłatą za grzech jest śmierć, a darem Boga - życie wieczne w Chrystusie Jezusie naszym Panu. (Rz 6,23) To wydarzyło się dwa tygodnie przed Bożym Narodzeniem. Zuzanna jechała w kierunku centrum handlowego, gdzie miała wymienić się gwiazdkowym prezentem ze swoją przyjaciółką. Była w bardzo złym nastroju, o wiele i bardziej ponurym niż ciemne chmury, które właśnie zwiastowały ulewę. Zaczęło padać, włączyła wycieraczki. Od ponad ośmiu lat ona i Barbara spotykały się w okresie przedświatecznym w ich ulubionej restauracji, lecz w mijającym roku było między nimi tyle nieporozumień, że Zuzanna nie miała ochoty jej widzieć. Samochodowe radio grało właśnie jakąś świąteczną piosenkę, a Zuzanna wciąż myślała o swych przykrych doświadczeniach. Parkując przed restauracją, pomyślała, że już nigdy więcej nie zgodzi się na spotkame z Barbarą. Kiedy weszła do restauracji, skierowała swe kroki w kierunku małego stolika stojącego przy oknie. Siedząc samotnie przy stoliku, w duchu przygotowywała się na trudną kolację. Wkrótce zobaczyła nadjeżdzającą Barbarę, ,,Przepraszam za spóźnienie" - usprawiedliwiała się Barbara, stawiając na stole wesoło opakowany prezent. Obie panie zamówiły sałatki. Podczas jedzenia prowadziły grzecznościową rozmowę, W końcu nadszedł i czas wymienienia się podarkami. Zuzanna podała Barbarze papierową kolorową torbę, z której wystawał starannie zapakowany prezent. Kobiety rozpakowały otrzymane prezenty Jednak to nie one były tego wieczoru najważniejsze. Kiedy skończyły jeść, Zuzannie ulżyło na myśl, że to już koniec tej niezręcznej sytuacji. Wtedy Barbara spojrzała na nią z miłością i kobiety wymieniły długi serdeczny uścisk. ,,Wielkie dzięki za prezent - powiedziała Barbara. - Powinnyśmy wkrótce znów się spotkać". Kiedy Zuzanna wracała do domu, zauważyła, że chmury nieco się przerzedziły i słońce stara się przez nie przebić. Uśmiechnęła się na myśl, że tego roku wymieniła się z przyjaciółką darem przebaczenia. Czy twoje serce jest grzezawiskiem zranień, złości, zawodu? Pozwól Bogu dać ci ducha przebaczenia tym, którzy cię zranili.


( Zasłyszane...) 
 
Podziel się swoją refleksją...

Echo...

 

 

 

Zapraszamy do kontaktu

35092519

510753

Adres:

Monastère Notre-Dame de Miséricorde

7, place Gambetta

29120 Pont-L'Abbé Francja

Muzyka duszy...


PopUp MP3 Player (New Window)

Statystyka

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj117
mod_vvisit_counterWczoraj312
mod_vvisit_counterTen tydzień2146
mod_vvisit_counterPoprzedni tydzień2568
mod_vvisit_counterTen miesiąc1168
mod_vvisit_counterPoprzedni miesiac12445
mod_vvisit_counterWszystko481260