|
Spojrzenie przemienia serce...
U podnóża Góry Skalistej, ludzie wyciosali w skale górującej nad ich obozem,obraz Wielkiego Ducha, ich boga. Wyrzeźbili piękną twarz mężczyzny, poważną a zarazem uśmiechniętą. Wszyscy lubili patrzeć na tę Świętą Skałę. Była piękna i wprowadzała pokójw serca. A jednak w wiosce zagościła niezgoda. Plemię było podzielone. Sędziwy wódz Indian nic nie mógł uczynić, ale nie tracił nadziei. Ciągle powtarzał: „Pewnego dnia, zostaniemy ocaleni, gdy przybędzie człowiek, podobny do postaci w skale". Tiwak, chłopiec ze szczepu, zawsze z przejęciem słuchał tej przepowiedni. On także smucił się widząc, zamiast wzajemnej miłości i pomocy wśród ludzi, tylko ciągłe spory. Często wspinał się, aż na szczyt góry, by móc być blisko Wielkiego Ducha. Tam w ciszy, wpatrując się... i wpatrując... w Świętą Twarz, gorąco modlił się: „O, Wielki Duchu, przyślij nam tego człowieka, podobnego do Ciebie, i pomóż, aby pokój powrócił do naszej wioski". Za każdym razem schodząc do osady, Tiwak starał się wszędzie wprowadzać pokój, namawiając także swych braci i siostry do rozsiewania tego dobra. I tak powoli, wspólnymi wysiłkami, wioska odnalazła dawną jedność. Z tej to okazji, w obozie indiańskim, zostało zorganizowane święto, w którym Tiwak także brał udział, jakże szczęśliwy. W pewnym momencie wódz szczepu zaprowadził go pod skałę i... wszystkich osadników ogarnęło wielkie zdziwienie. Otóż twarz chłopca dokładnie przypominała twarz wyrzeźbioną w skale. Tiwak tak często w nią się wpatrywał, aż stał się do niej podobny. Jego twarz - jak zwierciadło, odbijała miłość i pokój oblicza Wielkiego Ducha.
Podziel się swoją refleksją...
Echo...
|