>

Dar...

 Wspólnota Sióstr Kanoniczek Regularnych Szpitalnych od Miłosierdzia Jezusa i Reguły Świętego Augustyna z Francji zaprasza do DAR-u...
Ta strona jest dla ciebie.
Mówi ona tylko jedno - jest"Ktoś", kto cię kocha.
Nawet jeśli jeszcze o tym nie wiesz.
Daj się odnaleźć Jedynemu, Który cię nigdy nie zostawi!
Ta strona chce po prostu otworzyć cię na Spojrzenie,
którego światło sprawi, że twoje życie stanie się Życiem.
Twoje istnienie nabierze sensu, stanie się obecnością,
żarem, będzie siać nadzieję - stanie się darem Miłości...

Dobre nowiny

Dobre nowiny na Twój email
Start Zasłyszane

W ciszy wiatru
Ukołysana wiatrem...
Pogoń za wiatrem...
 
 Kiedyś, wcale nie tak dawno temu, jak mogłoby się komuś wydawać, i wcale nie tak daleko, jak niektórzy przypuszczają, żyła sobie Dziewczynka. Nie było w niej nic nadzwyczajnego, może tylko tyle, ile w każdym człowieku jest nadzwyczajności.Ulubionym zajęciem Dziewczynki było obserwowanie. Obserwowała wszystko, co wydało jej się godne uwagi, wodę, ogień, ziemię, ptaki, zwierzęta, drzewa i kwiaty, nawet owady, niestrudzone w swojej pracy. Przyglądała im się bardzo uważnie, starała się zrozumieć ich cel, choć nie było to proste zadanie. Dziewczynka bowiem nigdy o nic nie pytała, zawsze tylko patrzyła, i tak właśnie, powoli, uczyła się świata.Pewnego razu, gdy przyglądała się leniwej wędrówce chmur po niebie, poczuła coś, czego do tej pory nie znała. Coś opływało jej ciało, rozwiewało włosy,  niosło ze sobą słodką woń kwitnących kwiatów. Rozejrzała się uważnie, jednak nic nie zobaczyła. Czuła jednak, że owo Coś jest blisko, że jeszcze nie odeszło. Zafascynowało ją to niezwykle, nigdy wcześniej bowiem z czymś podobnym się nie spotkała. Jak to możliwe, że czuje, a nie widzi? Wie, ale nie może nazwać?
Usłyszała nagle cichy, serdeczny śmiech, i wiedziała, że Coś daje jej znak, że jest, i że nie musi się niczego bać.
- Czym jesteś?- zapytała, i zdziwiła się niezmiernie, były to bowiem pierwsze słowa, które wypowiedziała w swoim życiu.
- Ja jestem Wiatrem- powiedział, a ona poczuła delikatny, chłodny dotyk na policzku. - Nie obawiaj się mnie.
- Nie obawiam się - odparła, a była to najszczersza prawda, gdyż dziewczynka nie znała jeszcze wówczas strachu.
Wiatr otulił ją, złapał za rękę i pociągnął lekko, po czym odleciał. Pobiegła za nim, gdyż był on inny niż wszystko, co do tej pory znała, nie rozumiała go, o tak wiele rzeczy jeszcze chciała zapytać. Wiatr jednak nie czekał, mknął przed siebie, oglądając się od czasu do czasu, śmiejąc się cichutko, z rzadka pociągając ją za kosmyk włosów.
Tym sposobem dotarli aż do wielkiego Lasu. On wleciał miedzy pnie, poruszył koronami drzew wywołując szum. Ośmieliło to nieco Dziewczynkę, gdyż wydało się jej to najpiękniejszą muzyką, a przecież coś tak pięknego nie może być złe. Weszła do lasu i zaczęła szukać Wiatru. Rozglądała się, nawoływała, czasem wydawało jej się, że słyszy szmer liści i śmiech, jednak nie potrafiła określić skąd dźwięk ten dobiega. Nie chciała się jednak poddać, szła dalej.
Kiedy zapadł mrok, zrozumiała, że Wiatr odszedł i już go nie odnajdzie. Pojęła również jego naturę i cel, i choć rozumiała już wszystko, było jej niezmiernie smutno, że już go więcej nie zobaczy. Odczuwała również żal, że zostawił ją samą w obcym, dziwnym Lesie, gdzie wszystko zdawało się być ogromne i wrogie. Drżąc ze strachu i zimna, szła powolutku, co chwilkę potykając się o złośliwe korzenie drzew. Czuła na sobie czujny wzrok Lasu, słyszała szepty jego mieszkańców. Kilka razy któreś z drzew próbowało pochwycić ją, dotknąć ubrania lub włosów, zawsze jednak rezygnowało z tego zamiaru w ostatniej chwili.
Dziewczynka bała się coraz bardziej, a strach przepełniał całe jej dziecinne serce. Bała się płonących oczu wśród cieni, złowrogiego wycia zwierząt, niezrozumiałych rozmów prowadzonych przyciszonymi głosami. Zrozumiała, że jest daleko od domu, od wszystkiego, co znała i kochała, co było jej bliskie. Do oczu napłynęły jej łzy, przygryzła drżące usta. Zrobiła jeszcze jeden krok, potknęła się i upadła między korzenie wielkiego, starego drzewa. Skuliła się, ukryła głowę w ramionach i zaczęła głośno łkać.
Nagle poczuła czyjś delikatny, pocieszający dotyk na ramieniu i drgnęła, skuliła się jeszcze bardziej.
- Nie bój się, dziecinko - powiedziało Drzewo łagodnym, zmęczonym, a równocześnie zdecydowanym głosem. - Czy spotkała cię tutaj jakaś krzywda? Nie lękaj się, bo nie ma czego się lękać.
Uniosła głowę i napotkała pełne troski spojrzenie starego Drzewa, otarła łzy i cichutko powiedziała.
- Boję się, bo zgubiłam drogę i nie mam pojęcia, gdzie jestem.
-To mogę ci powiedzieć. Jesteś w samym sercu Lasu - odpowiedziało spokojnie.
Dziewczynka znowu zaczęła płakać. Ogromnie zdziwiło to Drzewo, które nie rozumiało przyczyn tej rozpaczy. Pogłaskało ją wiec po mokrym policzku.
- Nie płacz i nie smuć się, gdyż i ku temu nie masz powodów. Doszłaś do środka Lasu, a to przecież dobra nowina.
Drzewo dostrzegło pełne zdziwienia spojrzenie Dziewczynki, uśmiechnęło się więc dobrodusznie.
- Doszłaś do serca Lasu - powtórzyło. - A serce Lasu to najdalsze miejsce, do którego można wejść. Dalej już wejść nie można. Bo idąc dalej, zaczynasz już z Lasu wychodzić.

 


( Zasłyszane...) 
 
Podziel się swoją refleksją...

   Echo...

 

 
 


Zapraszamy do kontaktu

35092519

510753

Adres:

Monastère Notre-Dame de Miséricorde

7, place Gambetta

29120 Pont-L'Abbé Francja

Muzyka duszy...


PopUp MP3 Player (New Window)

Statystyka

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj85
mod_vvisit_counterWczoraj312
mod_vvisit_counterTen tydzień2114
mod_vvisit_counterPoprzedni tydzień2568
mod_vvisit_counterTen miesiąc1136
mod_vvisit_counterPoprzedni miesiac12445
mod_vvisit_counterWszystko481228